Wystawianie nogi, czyli jak Rossi wygrał wyścigi

Świat wyścigów jest pasjonującą zjawiskiem łączącym element fizyki, techniki i doprawiający to odrobiną brawury. Niektóre z nich znane są ogółowi, część rozumie tylko garstka. Są też zjawiska, których wyjaśnienie przysparza wszystkim problem. Takim przykładem jest pojawiające się coraz powszechniej wystawienie wyprostowanej nogi podczas dohamowania I wejścia w zakręt. Umiejętności prezentowane przez czołowych zawodników zdają się zaginać prawa fizyki. W zespołowych garażach można się wręcz spotkać z opinią, że technika wyścigowa już dawno porzuciła powiązania z fizyką, bo jak inaczej wytłumaczyć próby zmiany ustawień zawieszenia, gdzie czasem sprawdzają się rozwiązania przeczące logice i wcześniejszym doświadczeniom.

Dzięki tej dozie niepewności zdarzają się ogromne przeskoki w sposobie budowy maszyn jak i technice jazdy. Każdy motocyklista zna zejście na kolano, Ci interesujący się techniką słyszeli o przewadze silników w technologii „Big Bang” stosowana w silnikach Yamahy, który to potem stał się świetnym elementem marketingowym. Obecnie każdy nowy model motocykla wyposażony jest w coraz to nowsze elektroniczne gadżety: ABS, kontrola trakcji, systemy startu, zapobiegające unoszeniu kół oraz ostatnia wisienka na torcie producentów, czyli system bezsprzęgłowej redukcji biegów i coraz bardziej rozbudowana telemetria. To wszystko efekty wyścigu technologicznego producentów i kierowców na potrzeby sportu motocyklowego.

Oglądając dowolną serię wyścigowych mistrzostw świata, najczęstszym, poza „jak oni to robią” pytaniem, jest „dlaczego oni tak prostują tę nogę”? Wyjaśnień jest wiele, a te często z sobą sprzeczne. Postaram się przybliżyć Wam kilka najmocniejszych teorii na ten temat.

 Wystawienie nogi pierwszy raz mogliśmy zobaczyć w trakcie legendarnego już wyścigu z Jerez z sezonu 2005, kiedy to Valentino Rossi, w brawurowym manewrze na ostatnim zakręcie, zniszczył wręcz swojego najgroźniejszego rywala, Sete Gibernau. Valentino zaczął od tego czasu ten manewr stosować jako argument walki psychologicznej. Bezpośrednie skojarzenie tej sztuczki z sukcesem sprawdzało się doskonale. Sam Rossi pytany o powód stosowania tej niecodziennej techniki udzielał pokrętnych wyjaśnień, skupiając się na aspekcie psychologicznym. Tak więc prędko weszło to do podstawowego arsenału jego zachowań wraz z charakterystycznym rozciąganiem przy motocyklu, żywą kolorystyką i odciąganiem „tylnej części” kombinezonu.

Nie minęło wiele czasu zanim technikę do użytku wprowadzili inni zawodnicy, jednak rozpowszechnienie jej, nie zbliżało nas do wyjaśnienia zasady skuteczności. Przytaczano wspomniany już argument psychologiczny, wspierający pewność w trakcie jazdy, opisujący zachowanie jako coś przychodzącego naturalnie. Takie wyjaśnienia można analizować jako element psychiki kierowców, to jak głęboko mają zakorzenione elementy techniki stosowanej w trakcie jazdy. Pojawiały się też głosy o zajmowaniu większej ilości miejsca na torze, a dzięki temu blokowanie wewnętrznej linii czy element rozpraszający. Jeśli jednak przyjrzeć się temu z bardziej technicznej perspektywy można dostrzec kilka czynników obiektywnie przemawiających na korzyść wystawienia nogi.

W wyścigach, ciężar jest przeciwnikiem, natomiast rozłożenie masy i świadome, aktywne manewrowanie „balastem” jakim jest ciało kierowcy daje ogromne korzyści. W tym właśnie należy dopatrywać się głównej zalety prostowania nogi . Ciężar jednej nogi to nawet 20% masy całego ciała, przy 70 kg zawodniku to ok 15kg z całego układu, które można znacznie odsunąć od osi jazdy. Pomaga to pokonać ogromną bezwładność rozpędzonego motocykla. Co więcej pozwala relatywnie zmniejszyć nacisk przesuwany na przód w trakcie hamowania. Dzięki temu ułatwia utrzymanie tylnej opony na asfalcie, poprawiając stabilność i zyskując kolejne metry drogi hamowania.

Należy pamiętać, że jazda motocyklem to sztuka utrzymania delikatnej równowagi bezwładności, grawitacji i sił odśrodkowych. W dużym skrócie oddziałują na nas od środka ciężkości całego układu motocykla wraz z kierowcą. Kiedy przesuwamy się na motocyklu w efekcie przemieszczamy ten środek ciężkości. W zakręcie zejście ciałem z motocykla przesuwa go bliżej ziemi pozwalając zmniejszyć pochylenie, które to jest niczym innym jak wykorzystaniem grawitacji w celu pokonania siły odśrodkowej. Tak to wygląda w zakręcie. W trakcie hamowania trudno jest poruszać barkami czy korpusem, tak więc kierowcy korzystają z możliwości oferowanych przez wystawienie nogi.

Przeciwnicy tej teorii podnoszą argument o destabilizacji motocykla poprzez zdjęcie nogi z podnóżka przy mocnym dociążeniu przodu powodujące „pływanie” motocykla. Na poparcie tego wskazując świetną płynność i stabilność prezentowaną przez Jorge Lorenzo, który nie stosuje tej techniki przy hamowaniu. Jednak przy agresywnym hamowaniu, kiedy tył się unosi, a motocykl balansuje na przednim kole przesunięcie nogi może pomóc nad nim zapanować. Dodatkowo przy bardzo późnym hamowaniu trudno jest ograniczyć spięcie ciała. To naturalna reakcja, mocno destabilizująca pędzący motocykl. Odrzucenie nogi pozwala to napięcie ograniczyć i wprowadzić motocykl stabilniej w złożenie. W wypowiedziach kierowców znanych ze swojej agresywnej techniki hamowania można też spotkać się z bardzo obrazowym opisem; kiedy przy opóźnionym hamowaniu pojawia się myśl „cholera, za późno” naturalną reakcją jest odrzucenie nogi poza motocykl. To wytwarza nawyk stosowania tej techniki w krytycznym momencie. Wszystkie te kwestie muszą mieć jednak mniejsze znaczenie niż samo operowanie hamulcem, gdyż nikt nie stosuje tej techniki przy prawych zakrętach, przy których wewnętrzna noga zajęta jest operowaniem tylnym hamulcem.

Spotkałem się również z inną interpretacją omawianej techniki. Australijski portal motocyklowy przedstawił rozbudowaną analizę wpływu wyrzucenia nogi na aerodynamikę. Wraz ze wzrostem prędkości wszystkie siły oddziałujące na motocykl rosną wykładniczo. Przy prędkościach rzędu 300km/h napór powietrza porównać można do przesuwania ściany i każdy element wystający poza obrys motocykla będzie miał ogromny wpływ ja jego zachowanie: 10-krotnie większy niż przy 100 km/h. Noga wysunięta poza owiewkę działa jak spadochron, a więc wspomaga spowalnianie i prawdopodobnie również wpływa na pokonanie inercji przy zmianie kierunku wpływając na ciało kierowcy jako oś obrotu.

Trudno jest jednoznacznie określić, która z teorii jest prawdziwa. Wszystkie zdają się ten fenomen tłumaczyć, jednak też każda ma pewne braki. Efekt psychologiczny jest niemierzalny, a dane zbierane przez techników niejednoznaczne. Wg szefa mechaników Cala Crutchlow, mimo wielu godzin testów i ogromu zebranych danych telemetrycznych nie sposób zdecydowanie określić, czy stosowanie techniki wystawienia nogi obiektywnie daje pozytywny efekt, Trudno jest to też zweryfikować eksperymentalnie, bo kierowcy wyścigowi swoją technikę stosują w dużej mierze podświadomie. Ich styl jazdy wynika z temperamentu, osobowości i trudno zmienić jeden jej element bez wpływania na inne. Podnoszoną kwestię wpływu na stabilność można analizować analogicznie do chodzenia po linie, gdzie wystawioną nogę można potraktować jako poprzeczkę do balansowania. Wg mnie największym wygranym całego „zamieszania” jest Valentino Rossi Jeśli są jakieś obiektywne zalety wyrzucenia nogi, korzystają na tym wszyscy po równo. Natomiast powtarzanie przez całą stawkę zapoczątkowanej przez niego taktyki jest ogromnym atutem psychologicznym budującym pewność. Mistrzowie świata nie wzorują się na słabszych.

 

3MM Racing Academy- szkolenie motocyklowe dla wszystkich


Zapisz się na kurs
Imię i Nazwisko
Adres e-mail
Telefon
Uwagi
Model i marka motocykla
Lub
wynajem motocykla
×